Archive for the ‘prosto z głowy’ Category

In Case of Emergency – ICE

Sierpień 11, 2007

idea w/g mnie warta rozpowszechnienia:
Ratownicy medyczni, policjanci, strażacy i wszyscy inni, którzy interweniują na miejscu wypadków, wielokrotnie napotykają na trudności, kiedy muszą skontaktować się z krewnymi lub bliskimi poszkodowanych.

Włoskie media, po przeprowadzonych rozmowach z pracownikami służb ratowniczych – zaproponowały, abyśmy w specjalny sposób oznakowali w swojej komórce numer – pod którym to w nagłych wpadkach można byłoby skontaktować się z bliskimi poszkodowanych. Bardzo często telefon komórkowy jest jedynym przedmiotem, który można przy nich znaleźć.
Szybki kontakt pozwoliłby na uzyskanie takich informacji jak grupa krwi, jakie przyjmują leki, czy cierpią na jakieś choroby, czy są
alergikami…
Ratownicy zaproponowali, aby każdy w swoim telefonie umieścił w liście kontaktów – osobę, z którą trzeba się skontaktować w nagłych wypadkach.
Lista kontaktów w naszych telefonach – zwykle jest bardzo długa i nie wiadomo kogo w pierwszej kolejności powinniśmy powiadomić.

Według włoskich ratowników, międzynarodowy skrót pod którym można byłoby umieścić taki numer to: ICE (=in Case of Emergency) tzn. w nagłym wypadku. Takie oznakowanie uprościłoby pracę wszystkim służbom ratowniczym. Gdyby ktoś chciał umieścić więcej osób w swoim telefonie mógłby je oznaczyć w następujący sposób: ICE1, ICE2, ICE3, itd.

Aktualnie podobna akcja jest rozwijana w innych krajach Europy (i nie tylko).”

trzeba pomyśleć o jakimś małym viralu…

plus emocje

Czerwiec 7, 2007

jeżeli oglądacie telewizję i nie omijacie (zippujecie) bloków reklamowych, to zapewne znacie już ten spot Plusa:
to zupełnie inna twarz marki kojarzonej od dobrego roku (chyba półtora) z absurdalnym humorem kabaretu Mumio. Mediafun trochę podyskutował na ten temat z Dataskytutaj znajdziecie zapis tej dyskusji. chłopaki generalnie byli na „nie”, ja jednak oglądając tę reklamę, jestem bardziej na „tak” (mimo, że w paru punktach przyznaję im rację). dlaczego?
reklama ta może wzbudzić sprzeciw (który rozumiem), ponieważ wywołuje duże emocje i „jedzie po uczuciach” wiekszości osób, w sposób, który zwykle dopuszczamy i rezerwujemy jedynie dla reklam społecznych – jak już nie raz pisałem, zwykliśmy usprawiedliwiać wzbudzanie w nas skrajnych emocji w takich kampaniach ze względu na ich szczytne cele, w przeciwieństwie do celu sprzedażowego normalnej reklamy komercyjnej.
a taki właśnie cel ma każda reklama – sprzedawać – i nawet najlepsza z nich nie ma innego celu jak sprzedać produkt bądź usługę. doskonale zdaję sobie z tego sprawę. uważam jednak, że nie stanie się nic złego, gdy czasem w relamie otrzymamy jeszcze „wartość dodaną”, tak jak w przypadku tego spotu. i dlatego reklamy, która mówi o czymś ważnym (nawet jeśli używa tej wartości do sprzedawania) nie oceniam negatywnie i nie uważam, że wykorzystuje niedopuszczalne chwyty poniżej pasa.
powyższa kampania Plusa dotrze do wielu odbiorców, zostanie przez większość z nas z pewnością zapamiętana. dlaczego nie mielibyśmy zatrzymać się przy niej na chwilę i zastanowić się nad tą banalną prawdą, którą nam przekazuje, że w życiu nie warto zwlekać i odkładać na później rzeczy ważnych i istotnych?
i nie ma chyba nic złego w tym, że mówi nam o tym własnie reklama.

niespodzianka…

Czerwiec 2, 2007

…przeszła z fazy koncepcyjnej w fazę produkcyjną…
juz niedługo zobaczycie co i jak:)

polityka i newsweek – reklamowo

Czerwiec 2, 2007

Image Hosted by ImageShack.us
w najnowszej Polityce możecie przeczytać dość długi artykuł (cover story) o reklamie w Polsce. mam z tym tekstem szczerze powiedziawszy pewien problem – tytuł sugeruje, że dotyczyć on będzie nowych technik i form reklamy. większość tekstu jednak streszcza historię reklamy w Polsce oraz mówi o tym, że reklam jest dużo i żeby dotrzeć do odbiorców, reklamodawcy coraz częściej tworzą przekazy kontrowersyjne. ale przecież kotrowresja nie jest niczym szczególnie nowym w reklamie. to raz. a dwa, to co kontrowersyjne u nas, przechodzi bez większego echa na rynkach, gdzie reklama istnieje wiele lat dłużej.
no cóż, cechą takich artykułów jest to, że traktują one temat w pewien sposób pobieżny, po łebkach i skierowane są do osób niezwiązanych z tematem, dlatego może zabrakło miejsca do opisania nowych trendów, jak chociażby marketing szeptany i wniosków dotyczących całego kierunku marketingowo-reklamowego, ktory nazwałbym „mało inwazyjnym”, jak wspomiana już plotka, trednsetterstwo i inne. tylko wtedy może artykuł nie pasowałby do tezy, że reklamy będą coraz bardziej szokować…

podsumowując, nie dowiedziałem się z niego niestety nic nowego, ale rzucić okiem do Polityki warto, choćby po to, żeby wiedzieć, co się o reklamie pisze…

Image Hosted by ImageShack.us
Newsweek z kolei zastanawia się Co kupuje nasz mózg? w zdecydowanie ciekawszym artykule dotyczącym neuromarketingu. Co to takiego i z czym to się je? Warto zajrzeć do tego numeru i przeczytać.
Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania, to o ile samemu artykułowi nie mam nic do zarzucenia (który jest na prawdę ciekawy; autorka na wstępie zdradza, że nie lubi reklam i że one na nią nie działają – opinia wręcz standardowa;) a następnie poddaje się niecodziennemu badaniu fal mózgowych) to już co do tej dziedziny wiedzy jaką próbuje się stać neuromarketing mam parę zastrzeżeń.
Przede wszystkim to wpisanie się w pewną modę na „-neuro”. Pojawiła się jakiś czas temu neurolingwistyka, która ma stać się cudowną metodą na sukces życiowy we wszytskich jego płaszczyznach, z podrywaniem kobiet włącznie. A teraz mamy „przełomową” metodę polegającą na programowaniu mózgów konsumentów w wiadomym celu, za sprawą umieszczania w spotach reklamowych określonych (sprawdzonych przez badania neuromarketingowe oczywiście) gestów czy scenek, które przełożą się na postawy konusumentów, a wszystko dzięki badaniu i poznawaniu reakcji mózgu właśnie. Czy jest to jakaś szczególna nowość? Od dawna przecież wiadomo, jakie obrazy są przez nas szczególnie lubiane i całkiem świadomie są one w spotach umieszczane. Neuromarketing idzie jednak dalej, zbliżając się trochę do przekazu podprogowego, co wydaje mi się już etycznie wątpliwe.
Czy doczekamy się reklam telewizyjnych reżyserowanych przez naukowców i „neurmarketerów”? Oby nie, bo jeśli wierzyć tym, którzy zajmują się neouremarketingiem zawodowo, to reklamodawcy otrzymaliby narzędzie doskonałe. No i fabuły naszych reklam zeszłyby na plan dalszy, ponieważ straciłyby one na znaczeniu.

Całość brzmi trochę zagmatwanie i tajemniczo? Najnowszy Newsweek jest jeszcze w kioskach.

jeden rok i dwa dni

Maj 16, 2007

kreacji korelacje istnieją już jeden rok i dwa dni !!! :)
pierwszy wpis pojawił się 14 maja 2006r. i od tego czasu przybyło 137 postów (mojego autorstwa), 107 Waszych komentarzy (serdecznie dziękuję) i 21,732… spamów zatrzymanych przez Akismet (b.dziękuję)
życzenia mile widziane… ;)
skoro są urodziny, to muszą być prezenty – prace nad niespodzianką trwają…
i jeszcze konkurs będzie…
więc nadal powinniście tutaj zagladać;)

zagrać w reklamie, być jak Andy Roddick…

Lipiec 29, 2006

jednym z elementów internetowego marketingu są gry on-line…pisałem już o nich wcześniej… tym, którzy chcą się o nich czegoś dowiedzieć i pograć w parę przykładowych polecam ostrygę

chciałem Wam teraz pokazać świetny pomysł połączenia klasycznej reklamy telewizyjnej z promocyjną grą on-line…
obejrzyjcie najpierw ten spot

a teraz dołóżcie w imieniu Andy’ego temu okropnemu Pongowi;) !
(gra stowrzona przez stare, poczciwe Atari:) żeby w nią zagrać, można pominąć opcję rejestracji)

i tak, śmiało stwierdzę, że zaczyna sie nowy rozdział w historii rekalmy…spoty telewizyjne będziemy już teraz nie tylko oglądać, ale też angażować się w nie, ‚grając w nich’ – bardzo mi się ten pomysł Ogilvy spodobał…
myślę, że reklamówki samochodów aż się proszą o podobne akcje…tak samo jak kampanie społeczne…
bo przeciez nie od dziś wiadomo, że zaangażowanie się odbiorcy w komunikat przekłada się na opinię o nim i wzmacnia sugerowaną postawę…

outdoor i nie tylko

Lipiec 23, 2006

współczesny człowiek naszej cywilizacji jest codzień zarzucany olbrzymią ilością informacji…tak zwany szum informacyjny jest tak duży, że nie jesteśmy w stanie nie tylko zapamiętać tych wszystkich wiadomości, przekazów, ale nawet zarejestrować ich w sposób świadomy…
to dotyczy oczywiście także reklamy…któż by spamiętał wszytkie spoty, reklamy prasowe, bilboardy i inne widziane tylko w ciągu jednego dnia? zaryzykuję stwierdzenie, że nikt…

taka sytuacja wymusza na agencjach i ich klientach angażowanie się w coraz to nowe formy reklamy, które swoją komunikacją wyróżnią się spośród tego szumu…dla kreatywnych jest to wspaniała możliwość niczym nieograniczonej pomysłowowści i wyobraźni, by zrobić coś innego – pomysły, które jeszcze parę lat temu nie miały sznas na realizację, teraz są przyjmowane z otwartymi ramionami – klienci są zdecydowani przeznaczać coraz większe budżety na swoje coraz odważniejsze kampanie…i nie mam tu na myśli szokowania; wręcz przeciwnie, reklamy, które chciałem Wam ponizej pokazać, jedynie czym mogą zaskakiwać, to swą pomysowowścią i rozmachem…

Image Hosted by ImageShack.us
bardzo szybko znikająca plama (reklama umieszczona przy autostradzie)

Image Hosted by ImageShack.us
reklama Adidasa na czas ostatniego Mundialu – faktycznie Impossible is Nothing

Image Hosted by ImageShack.us
Lego – Singapur

Image Hosted by ImageShack.us
reklama karmy dla ptaków – gołębie zlatywaly się do tej reklamy, ponieważ na górze sypano prawdziwą karmę

Image Hosted by ImageShack.us
psy jak wiadomo chodzą z nosem przy ziemi – szkoda, że tylko;) narysowana reklama psiej karmy

Image Hosted by ImageShack.us
promocja najnowszego filmu Superman
zobaczcie jeszcze dwa pomysły na blogu mediafun’a – bardzo mi się spodobała ta winda…

Image Hosted by ImageShack.us
grunt to mocne zęby

Image Hosted by ImageShack.us
zawsze warto przypominać – Don’t drink and drive

Image Hosted by ImageShack.us
reklama magazynu dla miłośników bmx’ów

Image Hosted by ImageShack.us
reklama Fiata i szyberdachu w wybranych modelach

Image Hosted by ImageShack.us
‚Podaj pomocną dłoń autystycznym dzieciom’ – ta forma reklamy doczekała się już róźnych wariacji

na dzisiaj to by było na tyle – mam nadzieję, że spodobaly się Wam te pomysły i sposoby wykorzystywania różnych kontekstów przestrzeni publicznej do umieszczania w nich reklam

reklama porównawcza

Czerwiec 28, 2006

obiecałem Annie parę dni temu, że wrzucę coś na ten temat, więc pora spełnić obietnicę…
chciałem pokazać Wam dwa spoty z serii Coca Cola vs. Pepsi…zobaczcie sami, kto w nich wygrywa…
pierwszy

i drugi
jak już wspominałem wcześniej, ten typ reklamy, mimo że jest w Europie dozwolony, wykorzystywany jest bardzo rzadko…moim zdaniem szkoda…jak się sami przekonaliście na tych dwóch przykładach, takie rekalmy potrafią być fajne, śmieszne i błyskotliwe…to dodatkowe pole do popisu dla agencji reklamowych w tworzeniu ciekawej kreacji dla swojego klienta…
i na samym ekranie coś się dzieje, kiedy firmy ze sobą ‚walczą’ w spotach…
reklama porównawcza wcale nie musi oznaczać chwytów poniżej pasa i nieczystych zagrań…szkoda, że europejscy klienci decydują sie na nią tak rzadko…

tutaj znajdziecie krótki, ciekawy tekst o reklamie porównawczej – w jakich krajach jest stosowana najczęściej, kiedy jest opłacalna i dlaczego u nas jej nie ma…

reklama – kampania społeczna

Czerwiec 19, 2006

pisałem już (w dużym skrócie) o reklamie wizerunkowej…zobaczyliście też tutaj przykład kampanii społecznej…
ten wpis będzie o tym, jak mogą zacierać się granice między klasycznie rozumianą reklamą, a kampanią społeczną…

firmy w różny sposób dbają o wizerunek swój, czy też swoich poszczególnych marek…cała ich komunikacja z konsumentami ma na celu budowanie określonego skojarzenia. jak się zapewne domyślacie, firma może chcieć by utożsamiano ją z wieloma wartościami (poczynając od dbania o środowisko a kończąc na patriotyźmie) bądź cechami (bezpieczeństwo, zdrowie, uczciwość, etc.)

jednym ze sposobów budowania swojego wizerunku w zbiorowej świadomości jest angażownie się firmy w działalność charytatywną i społeczną, sponsoring…jest to oczywiście godne pochwały i zgodne z założeniami ‚odpowiedzialnego biznesu’ – czyli takiego, który nie tylko kieruje się chęcią zysku, ale także pamięta o środowisku społecznym w którym funkcjonuje i działa na jego korzyść…

zwykle, firma w zamian z datek zostaje wymianiana przy różnych okazjach jako sponsor/darczyńca danego wydarzenia, kampanii, zapisując się w naszej pamięci jako ta ‚dobra’, która dba o kulturę bądź przyrodę… często się zdarza, że firma sama inicjuje jakąś kampanię społeczną, nie ograniczając się jedynie do roli donatora (np. przypominana ostatnio przez media akcja PZU ‚stop wariatom drogowym’)
ale świat się zmienia…natłok wiadomości, szum informacyjny sprawiają, że firmy ciągle zmieniają swoje sposoby komunikacji i reklamy…

teraz dobra reklama to taka, po której nie widać że jest reklamą, która wcale nie stara się nam czegoś sprzedać – wiadomo, że konsumenci, zwłaszcza ci młodzi, niechętnie podchodzą do nachalnej agitacji…
i dlatego subtelne budowanie wizerunku jest teraz tak bardzo w cenie…

chciałem Wam w tym miejscu zaprezentować pewien spot, który…no właśnie…zwykłą reklamą nazwać go nie można, ponieważ jest elementem kampanii społecznej, która to jest elementem budowania wizerunku pewnej firmy…ale też z pewnością daleko mu do anonimowaego datku na cele charytatywne…
taki spot na pewno przekłada się na wzrost sprzedaży…
granica pomiędzy bezinteresowną działalnością społeczną/charytatywną a zwykła reklamą powoli się zaciera…
czy powinno nas to martwić?
oceńcie sami…

campaignforrealbeauty

dlaczego jeszcze warto zwrócić na ten spot uwagę?
bo wcale nie namawia nas do kupowani czegokolwiek, niczego nie obiecuje…
jego siłą jest to, że uderza w czułe miejsce…w coś, co każdemu/każdej z nas leży na sercu – mówi o akceptacji, czyli o czymś co nas ‚ustawia’ w społeczeństwie – o czymś niezmiernie istotnym (zwłaszcza dla nastolatka)… z pewnością więc zapada w pamięć…

i co najważniejsze – przekaz jest, pośrednio, skierowany do bardzo młodej grupy, która niedługo bedzie decydować o tym, co wrzucić do koszyka w sklepie…
i na pewno będzie pamiętać o tej firmie i jej filmie…

 

reklama społeczna…

Czerwiec 12, 2006

albo kampania społeczna, jak kto woli…

np. taka:

daje do myślenia, co?

często twórcy kampanii społecznych idą trochę na skróty…robią tak, żeby było strasznie, krwawo i obrzydliwie…niestety takie kreacje nie zostawiają miejsca na to, co najcenniejsze w kampanii spolecznej – refleksję odbiorcy…
kampania ma szansę powodzenia, jeśli widz nie tylko zapamięta komunikat (a jeśli jest on zbyt straszny, przerażający, to nie zostanie ‚przyjęty’ – zostanie odrzucony jako zbyt obcy i nieprawdopodobny) ale się z nim zgodzi…dojdzie sam do wniosków, które chcieli zasugerować twórcy…
trzeba oczywiście zagrać na emocjach widza, ale jednocześnie wskazać drogę, pokazać rozwiązanie problemu…
i taki właśnie jest ten film…po raz pierwszy ogląda się go z dużym zaciekawieniem… nie ma w nim zarzucania widza statystykami wypadków, straszenia strasznymi liczbami (które najczęściej na nikim nie robią wrażenia), nie wiadomo jakich efektów…
jest szalenie oszczędny i prosty – w tym jego siła
i myślę, że przynosi zamierzony efekt…

link do tego filmu

ps. i ta muzyka, jak z Kieślowskiego…super!